sobota, 25 maja 2019

Jak zginął Concorde? Czym jest Mroczne Słońce?

W POŚCIE MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOILERY DOTYCZĄCE GŁÓWNEJ FABUŁY. JEŚLI NIE CHCESZ PSUĆ SOBIE ZABAWY, ZAWRÓĆ STĄD JAK NAJSZYBCIEJ!!!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Na początku pragnę zaznaczyć, iż byłam zmuszona do wciśnięcia obydwu teorii w jeden post, gdyż uważam, że ściśle się ze sobą wiążą. Dziękuję!

Śmierć Concorde'a owiana jest tajemnicą od czasów dodania zadań o wyścigu na Wzgórzu Stracha na Wróble. Może nie wszyscy pamiętają, więc nieco przybliżę tę historię. Otóż protagonistka wyzwała Katję na wyścig o złote jabłko. Katja nie mogła odmówić, ponieważ zabraniały tego jakieś zasady znalezione przez Jeźdźców Dusz. Osoba, która wygra miała zdradzić prawdę, o którą zostanie zapytana. Katja wyjawia nam, że Concorde również miał trafić do Pandorii, ale "nie dotarł tam", co może oznaczać baaaaaaaaaaaaaaaardzo wiele. Co prawda w późniejszych aktualizacjach dowiadujemy się, że Concorde zginął i urodził się na nowo, ale chyba nikt nie śmie poddać w wątpliwość wersji, iż zginął z ręki Dark Core. Tylko... dlaczego? Co sprawiło, że siły witalne opuściły ciało tego Strażnika? Bo przecież chyba nikt nie rzuciłby się na niego ze sztyletem i zadźgał na śmierć, prawda? Jak doszło do tego, że umarł z dala od swoich najbliższych? Czy można było go uratować?
Otóż podejrzewam, że były na to marne szanse, chociaż zdecydowanie większe niż w przypadku Anne, ponieważ prawdopodobnie Concorde gdzieś w odległym miejscu na Jorvik, ewentualnie w miejscu podobnym do platformy wiertniczej. Co osłabiło go do tego stopnia, że nie zdołał się obronić przed oprawcami? Otóż mam pewne podejrzenia co do tego. Jak wiemy, aby mieć dostęp do mocy z Kręgów, Jeźdźcy Dusz muszą mieć kontakt z odpowiadającymi im Strażnikami. Uważam więc, że kiedy Concorde został porwany, przeprowadzano na nim eksperymenty. Śmiem twierdzić, iż próbowano uzyskać efekt, w którym koń nie byłby koniecznym warunkiem korzystania z mocy. Może głównym prowodyrem nie był nawet pan Sands? ***stawiam na Darko ;-;***
TEORIA I
Na koniu Anne zaczęto eksperymentować zaraz po jej zniknięciu. Dark Core miało nadzieję na uzyskanie efektu identycznego jak przy wrodzonej mocy Kręgu Słońca. Jedyną różnicą miała być sposobność samodzielnego wyboru konia, który będzie ową moc dzierżył. Mogło się zdarzyć, że koń był w jakimś stopniu niedoskonały (zarówno fizycznie jak i w materii swoich nadprzyrodzonych mocy) albo wręcz przeciwnie - zbyt silny! Jeśli to pierwsze byłoby prawdą, ktoś mógł próbować go ulepszyć, jednak mówiąc kolokwialnie "przegiął strunę" i koń padł. Natomiast gdyby przyjąć to, że jego siła wykraczała ponad możliwości Dark Core, mogli spróbować go osłabić, ale ponownie ktoś przesadził i nie udało się nic zdziałać. Dopiero później zaczęły się eksperymenty na Anne i widząc, że przynoszą one korzystniejsze skutki niż w przypadku Strażnika, były kontynuowane. Tak powstało Mroczne Słońce. Z tego również powodu uwięziono Lisę w Pandorii, natomiast Starshine pozostał wolny.

***Teraz zaczęłam się zastanawiać czy jako mocną stronę tej teorii nie obrałam sobie niekompetencji pracowników Dark Core. Cóż, załóżmy, że ci ludzie musieli działać szybko i nie mieli czasu na takie dyrdymały jak dokładne obliczenia i ostrożność ;-;***
TEORIA II
Po doświadczeniach przeprowadzonych na Anne udało się uzyskać Mroczne Słońce. Na postawie tego, iż protagoniści twierdzą, że Darko potrafi swobodnie i bezpiecznie przemieszczać się między Jorvik a Pandorią śmiem twierdzić, że Mroczne Słońce stało się mocą, którą dysponuje. Właśnie dzięki niemu potrafi się przemieszczać między dwoma światami, a spadając w otchłań najprawdopodobniej nie zginął, tylko nienaruszony wrócił na Jorvik. W przyszłości takie eksperymenty miały być wykonywane także na pozostałych Jeźdźcach Dusz, aby uzyskać ich moc bez konieczności wiązania się z koniem. Taki los mógł czekać również Lisę, ale udało nam się ją uratować. Jeśli Darko nie miał oporów przed puszczeniem Anne wolno, może jej moc została doszczętnie wyeksploatowana lub w jakimś stopniu uszkodzona? Nie była w stanie sama się uwolnić, ponieważ w pobliżu nie było jej konia. A nawet gdyby tam był, może również nie zdołałaby użyć swoich mocy? Może już nie jest do tego zdolna, tylko jeszcze nie ma tego świadomości?

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca. Z niecierpliwością czekam na kolejną fabułę, podobnie jak reszta graczy, ale dla wszystkich, którzy formułują teorie, jest ona wyjątkowo ważna. Jeśli domysły sprawdzają się chociaż po części, daje to niebywałą satysfakcję oraz poczucie, że jest się mądrzejszym niż w rzeczywistości ;D Cóż więcej mogę rzec? Do następnego razu!

Daisy
aka Raven

sobota, 13 kwietnia 2019

O co chodzi z Catherine?

UWAGA, W POŚCIE MOGĄ POJAWIĆ SIĘ WIĘKSZE LUB MNIEJSZE SPOILERY DOTYCZĄCE OSTATNICH ZADAŃ FABULARNYCH. JEŚLI NIE CHCESZ PSUĆ SOBIE ZABAWY, ZAWRÓĆ STĄD JAK NAJSZYBCIEJ!!!
.
.
.
.
.
.
.
.
"Opowiem ci całą historię, ale nie teraz..." ~ Elizabeth Sunbeam

Witam szanownych państwa! Niech powyższy cytat przyświeca radosnym spekulacjom, które - jak pewnie wiecie - niedawno obiecałam wysnuć. Temat, który zamierzam dzisiaj omówić nie został jednak wspomniany wcześniej. Od dawna chodziło mi to po głowie, jednak dopiero teraz zebrałam wystarczająco dużo materiałów. Dziś zajmiemy się Catherine! Matką Justina, żoną Thomasa, a jednocześnie kobietą, która... być może miała związek z Druidami?!

Na temat Catherine wciąż wiemy niewiele, chociaż ilość danych, które mamy teraz jest i tak sporo większa, niż na początku gry. Na pewno pamiętacie z czym powiązane są jedne z pierwszych zadań. Niemal od początku gra bombarduje nas smutną historią o Catherine, która umarła po porodzie oraz o jej ojcu i mężu, którzy nie potrafią dojść do porozumienia. Gracz, jako naczelny protagonista całej historii, pomaga skłóconej rodzinie rozwiązać konflikt, jednak mamy tu jedną, wyjątkowo ciekawą rzecz. Catherine NIE umarła przy porodzie. Pani Holdsworth twierdzi, że nastąpiło to w połogu, czyli - jak mówi Wikipedia - w przeciągu 6 tygodni od porodu. Możemy więc przypuszczać, że do jej śmierci wcale nie doszło przez sam poród, a Elizabeth uważa... ekhem, uważała, że kryje się za tym dosyć długa i złożona historia. Może Thomas i pani Holdsworth nawet o tym nie wiedzieli, ale uważam, że Catherine mogła zginąć poprzez kontakty z Druidami. Nie sądzę, że ją zabili... A przynajmniej nie zrobili tego naumyślnie. Dlaczego tak twierdzę? Dialogi z początków ostatnich zadań fabularnych dość mocno sugerują, że nie dość, że nasza postać może być reinkarnacją samej Aideen, to Catherine mogła stracić życie... z powodu Evergraya lub Frippa. Elizabeth twierdzi, że obydwaj "nie myślą o życiu, za które są odpowiedzialni".
"- Spośród wszystkich ludzi ty powinieneś wiedzieć najlepiej! Byłeś tam... Ostatnim razem.
- Catherine..." ~ Ciekawa wymiana zdań pomiędzy Elizką i Evergrayem.
Dowiadujemy się też, że Elizabeth utworzyła kiedyś więź z Concorde. W takim razie, dawniej również była Jeźdźcem Duszy! A jako ciekawostkę można dodać, że jest jedynym znanym Jeźdźcem Duszy ze starszego pokolenia... ale czy na pewno? Tutaj dochodzimy do sedna sprawy! Otóż uważam, że Catherine również mogła być Jeźdźcem Duszy! Co prawda zginęła 20 lat przed wydarzeniami z gry, ale nie czyni to tej teorii mniej prawdopodobną. Myślę, że mogła zginąć właśnie wypełniając swoje obowiązki lub jakoś pomagając Strażnikom Aideen. Justin również posiada moce, ale ponieważ jedno z jego rodziców nie było nimi obdarzone, został Zaklinaczem Dziczy.
TEORIA I 
Catherine zginęła podczas wykonywania jakiejś misji. Mógł to być nieszczęśliwy wypadek lub szczegółowo zaplanowany zamach (mnie osobiście bardziej podoba się ta druga wersja). Catherine mogła być osłabiona po porodzie, więc bezwzględni słudzy Garnoka wykorzystali ten moment i pozbyli się jej. Thomas i pani Holdsworth mogli o tym wiedzieć, ale nigdy nam tego nie powiedzieli. Justin był naturalnie zbyt mały, aby to pamiętać. 
TEORIA II
Catherine sprzeciwiła się w czymś woli Frippa (mogło to być w słusznej sprawie; my też przecież się mu sprzeciwiliśmy wypuszczając Justina na wolność). Mogła zostać za to surowo ukarana.
Przeciw tej teorii przemawiają jednak pewne argumenty. W takim wypadku Evergray nie miałby zbyt dużego udziału w jej śmierci, a nasze postaci nie giną, kiedy łamią rozkazy Frippa. Catherine mogła jednak zrobić coś, co w większym stopniu odbiło się na Druidach. Może być też tak, że nasze postaci wciąż żyją, ponieważ Fripp jest umierający... O nie. Lepiej szykujcie chusteczki, bo koniec Jeźdźców Dusz jest bliski.
TEORIA III
Evergray dopiero rozpoczynał swoje wyprawy do Pandorii. W pewnej sytuacji potrzebował królika doświadczalnego - padło na Catherine. Fripp rozkazał jej słuchać druida we wszystkim, co jej powie. Wydarzył się nieszczęśliwy wypadek, z którego matka Justina nie wyszła żywa. Evergray zostaje wygnany, lecz nie za śmierć Catherine, tylko za to, że trzeba będzie poświęcić czas na znalezienie nowego Jeźdźca Duszy. Nie udaje się to aż do wydarzeń z gry.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale intuicja podpowiada mi, że ta teoria jest najmniej prawdopodobna, chociaż nie widzę żadnych argumentów przemawiających przeciwko niej (ale i tak na pewno jakieś są ;D).

Mam nadzieję, że lektura była równie pasjonująca, co pisanie tego. Co wy myślicie na ten temat? Macie własne teorie o Catherine? Uważacie, że jedna z moich może być prawdopodobna? Na wasze opinie czekam w sekcji z komentarzami ^^ Do następnego razu!
Daisy
aka Raven

niedziela, 24 marca 2019

Jeździec Kręgu Słońca - główna fabuła

POST ZAWIERA OGROMNE SPOILERY DOTYCZĄCE NAJNOWSZYCH ZADAŃ FABULARNYCH. JEŚLI NIE CHCESZ PSUĆ SOBIE ZABAWY, ZAWRÓĆ STĄD JAK NAJSZYBCIEJ!!!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.


Hej, hej! Matko, jak ja się stęskniłam za tym pisaniem... Od dosyć dawna była tu cisza, ale zdążyłam podładować akumulatory i postaram się ruszyć pełną parą! Ostatnia aktualizacja przyniosła nam wiele niezapomnianych wrażeń!

Elizabeth, Evergary i Derek czekają na Strażników i Jeźdźców Dusz w kotlinie. Okazuje się przy okazji, że aktywacja posągów wcale nie jest taka trudna, jak mogło się na początku wydawać. Oczywistym jest, że piąty posąg (który nawiasem mówiąc mógł należeć do tajemniczego piątego Strażnika) został zniszczony, więc nasza postać aktywuje figurę z Kręgu Słońca. Dzięki współpracy Jeźdźców Duszy otwiera się portal do Pandorii. Muszę przyznać, że same przejścia między portalami były wyjątkowe. Do tego kilkunastosekundowy stęp z dziewczynami, później przejście w powolny galop i w końcu w pełny cwał dodały nutkę realizmu, jeśli mogę to tak określić. Szczęśliwie docieramy do kryształu, w którym uwięziona jest Anne. No, prawie, gdyż niemal od razu pojawia się Darko i w swej wielkiej mądrości informuje nas o tym, że mają nad nami znaczną przewagę. ***Czy naprawdę nie lepiej byłoby zachować to dla siebie, żebyśmy poczuli się bezpiecznie, a potem zaatakować z zaskoczenia? Nie, Darko musi się pochwalić ile to już zdziałali. Niech się boją!*** Do tego twierdzi, że "brama", czymkolwiek jest, jest ciągle ulepszana. Mówi także, że Anne bardzo przysłużyła się w Dark Core - jako królik doświadczalny - a teraz są już blisko odblokowania mocy Mrocznego Słońca (o którym radosne spekulacje zamierzam jeszcze posnuć za jakiś czas). Stwierdza również, że sama Anne już im się nie przyda. Czyżby oznaczało to, że jej moc została doszczętnie wyeksploatowana albo chociaż doznała jakiegoś uszczerbku? Przyznam, że nie miałabym nic przeciwko takiemu zwrotowi akcji. Następnie Darko wysyła naszą postać i Alex na "spotkanie" z panem Anwirem. A przynajmniej czymś, co kiedyś nim było. Okazuje się, że mamy stoczyć z nim walkę. Czemu nie wysłał tam nas wszystkich? Nie mam pojęcia. Ten motyw mógłby się obronić, gdyby reszta dziewczyn została choćby gdzieś uwięziona. Na przykład... Darko nie chciał, żebyśmy za łatwo pokonały jego pupilka, dlatego nas rozdzielił. Nie, kurka, Darko podobno znika zaraz po przeniesieniu nas na arenę. Mniejsza, Concorde udaje się uwolnić Anne z kryształu i razem zmierzamy do wyjścia. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że Anne wygląda niesamowicie! Śmiem twierdzić, że warto było na nią czekać te 7... tak, 7 lat. Co do jej charakteru mogę mieć jednak pewne zastrzeżenia. Ludzie, ratujemy ją z miejsca, w którym był uwięziona przez - jak twierdzi gra - kilka miesięcy. A ona co? Odpowiada nam, że gracz jest albo odważny, albo głupi. No przepraszam, ale byłoby mi trochę przykro ;-; Niestety, Dark Core  znowu daje nam się we znaki, a ich wysłannik usiłuje zniszczyć przejścia między portalami. Wszystkim z wyjątkiem Alex udaje się uciec. Ona, jako ta naczelna dresiara, sama, bez niczyjej pomocy stara się pokonać Darko ze swoimi nikłymi umiejętnościami początkującego Jeźdźca Dusz. Elizabeth zarządza powrót - ona i nasza postać mają ją uratować. Na początku Elizabeth udaje się obezwładnić tego parszywca, ale nie na długo. W chwili, w której pochyla się nad uczennicą, aby pomóc jej wstać, Darko atakuje od tyłu, zupełnie niehonorowo, jak ostatni tchórz. Eliza momentalnie zamienia się w prawie-posąg wykonany z różowego kamienia. Jedynym "żywym" fragmentem jej ciała pozostaje twarz. Daje radę nawet przeprowadzić krótką wymianę zdań z Alex. Po chwili wybucha strącają tego wstrętnego, okrutnego tchórza bez honoru w przepaść, a sama zamienia się w stosik różowych kamieni. Portal jest zamknięty. Elizabeth nie żyje, Darko prawdopodobnie też. Alex jest osłabiona i prawdopodobnie ranna. Zostajemy same, zamknięte w Pandorii. Szczerze? Ryczałam jak bóbr ;-; Śmierć Elizki to było dla mnie za dużo... Przecież to ona nas wprowadziła w świat Jeźdźców Duszy, to ona jako pierwsza się za nami wstawiła... A teraz już jej nie ma. Zginęła jednak śmiercią wojowniczki i to na pewno nie zostanie jej zapomniane. Następnie, nie wiem jakim cudem, ale Lisa pomaga nam odbudować portal, a protagonistce i Alex udaje się wrócić do normalnego świata. Nie wiem czy nie zwróciłam na to uwagi w dialogach, czy w ogóle nie było to wytłumaczone, ale w takim razie - jak widać - jeszcze wiele przed nami do odkrycia. Wszystko dzieje się przy wspaniałym akompaniamencie "I'll be there" <3 Zadania były do prawdy emocjonujące, zjawiskowe i niepowtarzalne, a przy tym wzruszające i skłaniające do refleksji.
Dalsza fabuła
Co, myślicie, że już nic ciekawego do zaoferowania nie mają? W takim razie grubo się mylicie! Wszyscy doskonale wiedzą, że główna fabuła zmierza do pokonania Garnoka i przywócenia porządku na wyspie, ale do tego jeszcze daleka droga. Pamiętacie o zamkniętych komnatach w Grobowcu Jarla? Albo o tym, że w Urodzajnych Hrabstwach rosły aż dwa pradawne drzewa (tak, oprócz Śpiącej Wdowy było tam jeszcze jedno i wyczuwam tutaj dobry materiał na kolejnego posta)? A może powiedzie mi coś na temat piątego posągu w Kotlinie Strażników, który został doszczętnie zniszczony? I czym, do cholewki, jest Mroczne Słońce? Komu ma się przydać i jak działa? Czy Elizabeth mogłaby się jeszcze pojawić, np. jako duch (jak np. Magnus Steinar)? Teraz pozostawiam was prawdopodobnie cierpiących, rozpaczliwie szukających odpowiedzi na zadane powyżej pytania. Wiem, zły ze mnie człowiek.

To wszystko na dzisiaj. Bayoo~
Daisy
aka Raven

PS Wiem, post pojawił się znacznie wcześniej, niż wskazuje na to obecna data, ale tamten był "popsuty" w sposób, którego nie mogłam naprawić. Teraz oddaję wam poprawioną wersję, którą nareszcie da się czytać! :D

wtorek, 5 marca 2019

Kolejna wymówka?

Tak, dobrze widzicie. Aktualizacja nie była szczególnie długa, ale nadal pracuję! Nowe posty są na etapie work in progress. Co? Jak to? Niemożliwe... Post-Y?! Dokładnie! Zamierzam przygotować jeden o aktualizacji oraz jeden lub dwa o moich teoriach dotyczących dalszego rozwoju fabuły i paru szkopułów, które nie dają mi spokoju. Tak czy siak, nie musicie się martwić. Nie porzuciłam bloga, nadal o was pamiętam, garstko moich czytelników i nie zostawię was w tej wielkiej niewiadomej całkiem samych. Nadal pamiętam! Jeszcze tu wrócę!

Daisy
aka Raven

środa, 13 lutego 2019

Najświeższe odkrycie

Widzieliście to zdjęcie? Głupie pytanie... Może zadam je inaczej. Czy zwróciliście uwagę na książkę, którą Linda trzyma w ręce? Zobaczyłam ją i mam w tej chwili miliony pomysłów na to, czym może być, ale zawrę tutaj tylko ich ułamek.


Skupmy się na ważnych księgach związanych z fabułą. W Grobowcu Jarla, odnajdujemy kopię Ceremonii Światła. Jak wiemy, w grobowcu otwarte są tylko dwie komnaty, ale stworzone są trzy. Być może jestem lekko stuknięta i nie ma już dla mnie nadziei, ale podejrzewam, że to, co trzyma Linda może być albo kopią Ceremonii Światła, albo jest zamknięte w trzeciej, nieotwartej komnacie, albo inną ważną książką, która będzie miała wpływ na fabułę, albo jakąś randomową sklejką papierzysk, które w tej chwili mogą marnować mój cenny czas. Ale czy nie warto tego robić, aby snuć radosne domysły i czekać, aż przyszła aktualizacja doszczętnie obali nie tylko dzikie teorie, ale również zadziwi, odbierając tym samym chęć do tworzenia nowych domniemań? Jednak, nie działa to na wszystkich! Tworzenie teorii, to sport tylko dla wytrwałych.
Przepraszam, jeśli post jest trochę chaotyczny, ale pisałam go, że się tak wyrażę "na gorąco", czyli zaraz po tym, jak do głowy wpadła mi myśl. Do zobaczenia!

Daisy
aka Raven

Kolejne opóźnienia i krótko o Jorvikach gorącokrwistych

Post miał się pojawić tydzień temu. Mój internet domowy jest po prostu przekochany. Uwielbiam go. Nie macie pojęcia, jak muszę się nagimnastykować, aby zapisać zmiany albo wyświetlić podgląd. I tym sposobem, większość mojej pracy przeważnie ginie w odmętach słabego połączenia :,) 
Nowy post miał dotyczyć zajawki o nowych maściach Jorvików gorącokrwistych, ale 2/3 tekstu gdzieś wcięło i nie jestem w stanie go odtworzyć. Chyba w chwili obecnej nie ma już sensu nic o tym pisać. Zawrę tylko najważniejsze informację.

Moja opinia

Osobiście, jestem całkiem zadowolona z nowych koni. Ich maści są mocno dopracowane i wyglądają realistycznie. Poza tym, jestem jednym z tych beznadziejnych przypadków, które są mocno zapatrzone w najróżniejsze typy srokaczy i dereszków, więc tym bardziej nowe konie mi odpowiadają.

Teraz w Jorviku możemy zakupić te "mniej wyjątkowe" konie rodzimej rasy. Co mam na myśli nazywając je w ten sposób? Zastanówcie się. Do tej pory, KAŻDY Jorvik gorącokrwisty był bohaterem własnej historii, a że jeden gracz mógł mieć jednego startowca - KAŻDY mógł zostać Strażnikiem. Zmienia się to, bowiem w podróż do Pandorii nadal musimy zabrać naszego pierwszego przyjaciela.

 Co sądzi polska społeczność?

Z tego, co zdążyłam zauważyć, mogę śmiało powiedzieć, że polskiej społeczności można du... przepraszam. Cztery litery miodem smarować, a i tak będzie niedobrze. Chociaż czasami pojawiają się ewenementy, które przeciw aktualizacji nic nie mają, to zdecydowana większość jest przeważnie niezadowolona. W tym przypadku, sytuacja nie różni się tak bardzo. Czytałam opinie, które brzmią, że to niepotrzebne, kiczowate i bez sensu.
Przyznam się, że sama też na początku byłam do tego pomysłu sceptycznie nastawiona, ale po dłuższym namyśle, nie mam nic przeciwko. Tak jak wyżej wspomniałam, teraz nie wszystkie startowce będą Strażnikami. Będą teraz o wiele bardziej popularne na wyspie swojego pochodzenia, ale to chyba dobrze, prawda? 
Jeszcze taki szczególik: zdążyłam też zauważyć, że polska społeczność (bo nie wiem jak sprawa ma się w innych krajach) bardzo narzeka na to, że nowe konie są dodawane za często. Ale... ja w sumie nie widzę problemu. Czy ktokolwiek każe im zawsze kupować nowe konie? Jeśli nie umiemy oszczędzać, to problem leży po naszej stronie. Ich częste dodawanie wcale nie przekłada się na ich gorszą jakość, więc nie rozumiem dlaczego wszyscy są tacy zdenerwowani. Czasami mam wrażenie, że niektórzy narzekają na konie, ponieważ inni też to robią.

 W ramach zadośćuczynienia, wkrótce pojawi się tu walentynkowy kod na 200 SC (jak tylko uda mi się samej go odszyfrować ;-;). W tej chwili mogę was uraczyć tylko kodem na tydzień Star Ridera dla nowych graczy. Brzmi on następująco - VALENTINE7
Hej, hej, powracam. Kod na 200 SC to LVUSF :D

To by było wszystko na ten moment. W przyszłym tygodniu pojawi się fabuła, ale wpis o niej może się wyjątkowo odwlec, z racji tego, iż w poniedziałek wyjeżdżam i wracam dopiero w niedzielę wieczorem. Bayoo ~
Daisy
aka Raven

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Dlaczego nie było postów?

Ten również nie będzie szczególnie długi. Zapisanie i streszczenie fabuły rozwlekło mi się na prawie tydzień. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ale przepraszam z całego serca. Doszłam także do wniosku, że robienie wpisu o każdej, najmniejszej aktualizacji, jest trochę bezsensowne. Nie chcę, aby ten blog wyglądał jak druga strona Star Stable, gdzie wszystko jest opisane ze zdjęciami i szczegółami. Stwierdziłam, że najlepiej będzie pisać posty tylko o większych nowościach, takich jak nowe zadania czy właśnie fabuła. Spójrzmy prawdzie w oczy - po co ktoś chciałby czytać o tym, że dodano trzy nowe wiewiórki w aż... uwaga... trzech wariantach kolorystycznych?
Także tego, wyjaśnione. Fabuły nie było, gdyż bo tyle zajęło mi jej przeredagowanie na krótki tekst, a posty będą się teraz pojawiać tylko podczas większych aktualizacji.
Bayoo ~

Ostatnia fabuła, czyli co się dzieje u Jeźdźców Dusz

ARTYKUŁ ZAWIERA SPOILERY DOTYCZĄCE NAJNOWSZYCH ZADAŃ FABULARNYCH, WIĘC JEŚLI NIE CHCESZ PSUĆ SOBIE NIESPODZIANKI, ZAWRÓĆ STĄD JAK NAJSZYBCIEJ!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.... Przepraszam najmocniej. Już parę dni temu miał się pojawić post z dwoma spoilerami odnośnie kolejnych aktualizacji, ale rozprzestrzeniły się one po polskiej społeczności już tak bardzo, że myślę, że nie ma już sensu o nich pisać (chyba, że bardzo będziecie chcieli, wtedy droga wolna). Tym razem muszę jednak zacisnąć zęby i postarać się skrócić wam ostatnie zadania fabularne, czego robić po prostu nienawidzę. Przez pewien czas dreszcze (chociaż nie jestem pewna, czy jednak nie była to wina przeciągu), głośne śmiechy, okrzyki zaskoczenia, piski podekscytowania - to tylko niektóre z doznań, które towarzyszyły rozwiązywaniu nowych zadań fabularnych. Powiem tylko tyle, że nowe OTP pojawiły się nagle jak grzyby po deszczu.

Zadania zaczynają się w Kamiennym Kręgu, gdzie możemy ujrzeć odnowione konie Jeźdźców Dusz. Bałam się, że Tin-Can będzie totalną kalką connemary, jednak pomyliłam się - wygląda on o wiele lepiej! Naprawdę, Strażnicy w grze prezentują się o wiele bardziej zachwycająco i elegancko, niż na grafikach.
***StarshinexPearlsister to tylko jeden z shipów***

Razem z Alex udajemy się na Górski Padok. Tam Rhiannon oznajmia nam, że Concorde jest niczym "wrzód na tyłku". Tak... Nie zapowiadało się ciekawie... Ale! Alex niestety lub stety zauważa, że Concorde'owi, jako ogierowi czegoś brakuje ***Wszyscy wiedzą o co chodzi, tak? Nie muszę tego pisać wprost? Uff...*** Wtem okazuje się, że reinkarnacja Concorde'a to tak naprawdę klaczą i że  z jakiegoś powodu Strażnicy to przeważnie ogiery. No cóż, powiem szczerze, że z tego co się orientuję, to większość polskiej społeczności identyfikuje swoje startowce jako ogiery/wałachy. Ja jednak zawsze uważałam, że mój jest klaczą i nigdy nie wydawało mi się to dziwne, a tu taki klops...

Praktycznie natychmiast zostajemy odesłani do Miasteczka Srebrnej Polany, gdzie mamy odnaleźć zaginionego w akcji Evergraya i towarzyszącą mu Big Bonny.

***Kolejne OTP, bo dialogi dość wyraźnie sugerują, że ta dwójka ma się ku sobie***

 Spod domu Big Bonny znowu zostajemy odesłani, acz tym razem do Marleya. Okazuje się bowiem, że potrzebny jest nam... ziemniak. O którego oczywiście nie jest tak łatwo, gdyż ponieważ najpierw musimy wygrać go w wyścigu z Sophią. I tutaj nie ważne jest jakie macie zdolności, bo i tak wszyscy doskonale wiedzą, że to nasza Mary Sue zwycięży :') Po powrocie do miasta, dowiadujemy się, iż ziemniak był potrzebnym do przeprowadzenia eksperymentu źródłem energii. Niestety, coś idzie nie tak, a ziemniak zdobyty w pocie czoła wybucha Evergray'owi prosto w twarz. Po dosyć ożywionej dyskusji, Bonny stwierdza, że może sprowadzić przydatne części z Rockville i Everdale, ale może to chwilę potrwać. Na szczęście, Derek wspaniałomyślnie oferuje swoją pomoc.
Po chwili, razem z Evergrayem, wyruszamy po zwornik do Doliny Zamarzniętej Mgły. W trakcie jazdy, nasz kochany szalony druid czuje, że coś nas śledzi, ale (jak to zwykle bywa) zupełnie bagatelizuje problem. ***Serio, Ev? Niczego się nie nauczyłeś? ;-;*** Po wszystkim, jakby nigdy nic, szczęśliwie docieramy do Skarbca Kamieniarza. Na miejscu okazuje się jednak, że Conrad i Magnus nie mają najlepszych stosunków. Moorlandzki kowal twierdzi, że osadnik wymaga od niego zbyt wiele i że wykonanie zwornika jest niemożliwe. Do tego dowiadujemy się także, że z Magnusa niezła zrzęda. ***Od początku go nie lubiłam.*** Ale! Nasza postać zjawia się, ratuje sytuację. Znowu. Ogólnie, fabuła kończy się tym, że wspólnie z Conradem tworzymy zwornik, który ostatecznie musi się zahartować i schłodzić. Koniec. Autentycznie, lepszego zakończenia dla zadań fabularnych nie można było wymyślić.
Biedny Evergray... Teraz będzie przez tygodnie stał przy portalu w DUDzie i marzł ;-;

Nie powiem, zadania wykonywało się całkiem przyjemnie, acz trochę boli mnie wprowadzenie tajemniczego śledzącego i zostawienie go tam na kilka tygodni. Ostatecznie jestem w stanie wytrzymać, ale nadal trochę mi to nie pasuje.

To wszystko na ten tydzień. Do zobaczenia niedługo!

czwartek, 17 stycznia 2019

Wyścigi monorasowe!

Na wstępie chciałabym bardzo przeprosić za opóźnienia, jednak nie udało mi się napisać posta na czas. Teraz, kiedy semestry się kończą, chciałabym skupić się na szkole i załatwić wszystko na tip-top, aby w ferie nie musieć łamać sobie głowy nad pytaniem "Jak mam zaliczyć to wszystko na czas?!". Za tydzień postaram się już wrzucić opis aktualizacji w środę. Jeszcze raz, bardzo przepraszam! ;^;

Guillermo i wyścigi monorasowe!

***sprawdza czy dobrze napisała jego imię***

Jestem pewna, że wszyscy moooocno kochacie wyścigi monorasowe. To zupełnie nie tak, że jestem za biedna na connemarę, nie... Ale doskonale zdaję sobie sprawę, że to mój problem, więc moją (nie) umiejętnością oszczędzania zajmować się nie będziemy.
Na początku, ludki, które nie wiem jakim cudem, ale nie wiedzą gdzie można zakupić owego konia, dostają małe przypomnienie; są dostępne w Forcie Pinta, Dundull i Wyspie Padok.
Dodawanie takich wyścigów, które dają trochę więcej PD, niż normalne ***tak, dużo więcej...*** jest tak naprawdę miłym posunięciem ze strony Star Stable. Kojarzycie może tę reklamę? "Jak portfelik mam taki chudziutki. Jak mi się wszystko kończy... To jest znak, że zaraz będzie taniej!" Tutaj mamy podobną sytuację. Kocham te małe aktualizacje. Od trzech tygodni nie było nic konkretnego... To jest znak, że Jeźdźcy Dusz są tuż-tuż! ***absolutnie nieumyślny rym*** Przepraszam, że ostatnimi czasy wciąż o tym wspominam, ale naprawdę podoba mi się wizja odnowionych jeźdźców i zwyczajnie nie mogę się doczekać! Obawiam się jednak, że nieliczne osóbki, które zdążyły ten blog odwiedzić, w końcu znudzą się tematem i poszukają tego albo u Mel, albo na Instagramie SSO. Może powinnam zająć się czymś innym? Nieeeeeee......
Jednak, po raz kolejny wracając do tematu: żadnego wyścigu monorasowego nie było mi dane wykonać, gdyż jestem w małym procencie tych pechowców, którzy żadnej z ras, dla których wyścigi były organizowane, nie mają, więc zbyt wiele wam o nich nie powiem. Guillermo sam w sobie też nie jest szczególnie ciekawy (póki co), ponieważ nie mówi nam nic, czego byśmy nie wiedzieli. 
Teraz pozostało nam już tylko liczyć na rychłą odnowę Jeźdźców Duszy i Strażników.

 Magiczna kula Ydrisa!

Szczerze? Te wróżby, które przepowiedziano mi, można równie dobrze porównać do "jakieś coś kiedyś się stanie". Ostatnio również otrzymała wróżbę ze tej starej puli, więc o nich niestety też za dużo nie opowiem ;-; Jest to jednak ciekawe...? Nie, nie... pomysłowe urozmaicenie? Cóż, mimo wszystko, żeby przez chwilę pooglądać Ydrisa, mogę godzinami czytać te same wróżby <3 

Inne

Targ Koni jest w tym tygodniu nieczynny.
To byłoby wszystko na dziś... Póki co, nie wydaje mi się, żeby jakiś nowy post pojawił się przed środą, więc żegnam się z moją jakże liczną publicznością i... widzimy? Słyszymy? Czytamy się za tydzień? Jakkolwiek, wiecie o co chodzi ;D

niedziela, 13 stycznia 2019

Więcej koni Jeźdźców Duszy!

Jakiś czas temu prezentowałam wam wygląd koni Jeźdźców Dusz - Meteora, Starshine'a i Tin-Can'a. Cóż, myślę, że w obecnej sytuacji mogę wam przedstawić kolejne zdjęcia ich modeli, które prawdopodobnie nie będą przechodzić już większych zmian.

***Nie, nie.... to nie tak, że już tęsknię za stojącą grzywą Starshine'a....***

Starshine

Aby ukrócić moje ubolewania nad koafiurą konia Lisy, zaczniemy właśnie od niego.
Starshine wygląda na zdrowego, muskularnego konia. Podoba mi się, że grzywę ma lekko ciemniejszą niż odmiankę, co nie było tak widoczne w jego starej wersji. Odnoszę również wrażenie, że kolor jego sierści zupełnie się nie zmienił, a jednak wygląda ona na o wiele bardziej lśniącą.

Ekwipunek ładnie współgra z typową maścią tego Starbreed'a. Jeśli chodzi o czaprak, nie mam nic do powiedzenia, ponieważ byłoby to po prostu zbędne. W tej chwili wygląda świetnie i mam nadzieję, że już taki pozostanie. 
Siodło z kolei ma bardzo ładny odcień brązowego oraz błękitne elementy. Przyrzekam, jeśli tego siodła nie da się zakupić dla naszych koni, osobiście wybiorę się do głównej siedziby Star Stable i zażądam wprowadzenia go. Tak bardzo potrzebuję go w życiu 0-0
Możecie mnie w tej chwili zabić, ale nie mam pojęcia jak nazywa się ten rodzaj... em... no właśnie. Przepraszam, nie mam niestety pojęcia jak nazwa się to, co Starshine ma na łbie, a próby wyszukania tego w Guglu kończą się jedynie angielską nazwą, która brzmi bosal hackamore
Ale wracając do tego-czegoś, to muszę przyznać, że też wygląda całkiem w porządku. Dobrze koresponduje z barwami siodła i czapraka, a do tego idealnie pasuje do Lisy, która przepada za takimi klimatami.

Zdjęcia z oficjalnego Instagrama Star Stable
Wybaczcie mi pikselozę, ale niestety w tym przypadku nie byłam w stanie się jej pozbyć ;-;

Meteor

Hah, kto jeszcze pamięta pierwsze zadania z nim? Matko jedyna, jak to dawno było... Powinnam w tym miejscu zaznaczyć, że kiedy zobaczyłam Meteora po raz pierwszy, nie miałam zielonego pojęcia, że może on być najstarszym Strażnikiem. W mojej ocenie, wyglądał nawet na młodszego od Starshine'a. 
Teraz z kolei zmieni się to diametralnie! Uważam, że projekt jego postaci wyszedł wspaniale. Zaznaczałam to już wcześniej, ale powtórzę - nareszcie wygląda na starego i najbardziej doświadczonego konia z całej grupy.

Ale cóż to? Nie, niemożliwe.... O ile mnie narząd wzroku nie myli, Meteor otrzyma tą przepiękną, białą kozią bródkę! ***okrzyki ekscytacji*** Już kocham jego nowy model ()-()
Dochodzą do tego również te przewspaniałe, cudowne szczotki pęcinowe, bez których nie mogłoby się obejść. Naprawdę, od tej chwili zamierzam wielbić tego konia.

Boli mnie tylko to, że Meteor w ogóle otrzymał jakiś ekwipunek. Przecież Alex i Lisa zawsze jeździły w siodle, a Linda nigdy tego nie robiła. Nie wydaje mi się możliwe zrobienie tego przez przypadek, a brak sprzętu jeszcze dobitniej ukazywał zaufanie Lindy do jej konia. No cóż, Meteor będzie musiał przyjąć wędzidło i przejść przez to z zimną krwią ;-;

Jeśli nie patrzeć na wcześniejszy koncept, to wyposażenie konia prezentuje się bardzo dobrze i nie gryzie się z maścią. Spokojne i stonowane kolory pasują także do charakteru Lindy. Podsumowując: Meteor wyszedł zdecydowanie na plus!

Zdjęcia z oficjalnego Instagrama Star Stable
Żegnamy pikselozę ozięble~

Tin-Can

Pierwszy Strażnik, którego poznajemy (oczywiście nie licząc naszego konia) powinien robić dobre pierwsze wrażenie. Może i Tin-Can nie budzi szacunku rozmiarem, doświadczeniem, odwagą, charakterem... ALE! Nikt nie może zaprzeczyć mu uroku osobistego!  

Zacznę od tego, co najbardziej rzuca się w oczy - zamiast siodła dostaliśmy pas do lonżowania. Podpis pod pierwszym zdjęciem głosi, że Alex woli jazdę na oklep, ale używa strzemion, aby zachować równowagę. Cóż, dlaczego nie? Może powinnam kiedyś spróbować...
Ogłowie jest bardzo dopracowane i ma przyjemne dla oka kolory. Nie widzę potrzeby rozdmuchiwania jego wspaniałości na jeszcze większą skalę, ponieważ moja pomoc nie jest mu potrzebna.
Miłym nawiązaniem do starszej wersji jest czaprak. Choć już nie w tych kolorach, co dawniej, to nadal ma ten sam kształt, który od razu wywołuje miłe wspomnienia z początków gry.

Ten kucyś cieszy się wielką sympatią graczy i ciężko mi sobie wyobrazić co by się stało, gdyby nie spełnił oczekiwań większości w stosunku do niego. Ale na szczęście nie muszę sobie tego wyobrażać, ponieważ koń Alex jest po prostu cudowny. Jedyne co bym zmieniła, to kolor grzywy, aby wyglądał trochę bardziej naturalnie. Jednak, nawet z odcieniem grzywy przypominającym makaronik, Tin-Can z pewnością pozostaje największym cinnamon rollem spośród Strażników :3

Czy tylko dla mnie wygląda zdecydowanie lepiej na zdjęciu po lewej?


 Zdjęcie z oficjalnego Instagrama Star Stable
Przepraszam, nie mam pojęcia co się dzieje, ale nie mam możliwości wyśrodkować napisu ;_;
 Jak widzicie, udało mi się napisać coś wcześniej, niż planował i mam nadzieję na coraz więcej takich sytuacji, if you know what I mean. Nie będę mówić "do środy", bo kto wie co się jeszcze w tym czasie wydarzy. Póki co, po prostu się żegnam. Wrócę najpóźniej w środę. Bayoo~

Daisy
aka Raven